|
Blog > Komentarze do wpisu
Gadżeciarstwo - elitaryzm technologiczny lat 90
![]() Internetu używam od ponad 15 lat. Pierwsze konto mailowe dostałem na serwerze politechniki. Miałem zafajdany modem o prędkości 14.4kb, a z politechniką łączyłem się terminalem w trybie tekstowym. Chyba też od tamtego czasu znielubiłem Unixa. Czasy były takie, że prawie nikt i tak nie używał w Polsce poczty elektronicznej, więc taki adres email był bardziej gadżetem do umieszczenia na wizytówce. Lepiej już było z telefonami komórkowymi. Moja pierwsza komórka Motorola 9800 wyglądała jak kaloryfer i ważyła jak kaloryfer. Gdy dzwoniła, w promieniu 10 metrów znikał obraz z telewizora. Facet, który mi telefon sprzedał powtarzał niczym mantrę że tego telefonu Amerykanie używali podczas wojny o Kuwejt. – A czy ja wyglądam na takiego co się na wojnę wybiera? – pytałem. Sprzedawca okazał się człowiekiem przedsiębiorczym. Kiedyś wystąpił w „Milionerach” :>
- Dzień dobry, tu Kowalski. Tak, już jadę. Tłok? Nie ma tłoku, przecież jadę pierwszą klasą! Dlaczego Igrekowska kupiła mi miejsce przy drzwiach a nie przy oknie? Słuchaj to ja będę o 10 na Centralnym. [i najważniejsze, bacznie rozglądając sie czy aby wszyscy usłyszą] Czy ministerstwo przyśle po mnie samochód?... He, he. Paliaki... Nowy cel dzwonienia: błysnąć w pociągowym towarzystwie gadżetem. Oczywiście, do dobrego tonu gadżeciarza należało położyć tę kobyłę na stole w knajpie tak aby wszyscy wokół mogli wybałuszyć gały z zazdrości.
Komórki tamtych lat miały jednak i zaletę. Można było śmiało zaoszczędzić na paru etatach. Człowiek mógł się poruszać i być zawsze dostępny a jednocześnie nikt normalny komórki nie wyłączał ani nie używał automatycznej sekretarki. Powracając do internetu. Trochę się jednak w Polsce zmieniło. Wówczas TPSA żądała poza horrendalną opłatą instalacyjna (parę tysięcy PLN) prawie półtora tysiąca miesięcznie za łącze 256kb. Najtańszy router kosztował dziesięć tysięcy. A żeby cokolwiek zarabiać na internecie trzeba było uzyskać od Ministra Łączności koncesję za kolejne paręset ECU.
Internet był elitarny i jako taki mi odpowiadał. Nie było w nim dominującego dziś chamstwa. Nagle poza dostępem do informacji można było bez przeszkód komunikować się z całym światem. Gdy rano przychodziłem do pracy, włączałem jakiś amerykański serwis IRC i dowiadywałem się jak minął dzień w Nowym Jorku, Mississauga czy Kapsztadzie. Zupełna unifikacja kulturowa całego świata - wówczas novum. Jakiś facet z Tasmanii próbował mnie ciągle przekonywać dlaczego warto tam zamieszkać a rodzeństwo z Chicago referowało jak długie były kolejki do święcenia jajek przed kościołem w Jackowie. Powiecie że wiedza zbyteczna? Pewnie i tak, chociaż z drugiej strony na co komu kablówka z setką kanałów TV skoro ogląda się ich tylko parę? Dorośli także lubią zabawki. Później powstały komunikatory, chat – roomy, w mediach zaczęli robić kariery dziwni osobnicy zwani nie wiadomo dlaczego ekspertami, a internet z Harold’sa zamienił się w "Biedronkę". UPDATE: 19.06.2007 -> czytaj też tutaj. niedziela, 24 września 2006, trawozerca
TrackBack
Komentarze
Gość: , chello087207229032.chello.pl
2006/09/24 02:59:39
ja tam lubię unixy
2006/09/24 03:21:55
..a mnie wiedza o tym systemie jest do zycia zbyteczna. Od czasow MS DOS uzywam produktow Microsoftu i mi z tym dobrze.
Tylko prosze, nie zaczynajmy dyskusji co lepsze :) 2006/09/24 11:36:18
Mississauga? Handlujesz może sprzętem hokejowym? :)
Zapomniałeś wspomnież że w wielu wypadkach komórka (podobnie jak net zresztą) z gadżetu przekształciła się w pełnoprawną zabawkę. 2006/09/24 11:45:28
A co się niby zmieniło? Te wszystkie "No cześć, jestem w 127, w korku stoję, nooo, przy Reducie, no to pa!" toż to to samo co opisujesz z pociągu tylko w wersji popularnej :-) Tyle że walizki nie trzeba otwierać. 99% rozmów przez komórkę służy do pokazania światu że ma się komórkę i znajomych którzy na nią dzwonią.
2006/09/24 11:48:42
pamiętam jak w iv klasie liceum pojawiła się w klasie pierwsza komórka. już bez walizki, ale cegła wielka. taki gadżet był traktowany jak totem, wszyscy musieli słyszeć i widzieć, dodawał prestiżu... teraz każde dziecko w i klasie podstawówki ma swój własny telefon, ze ściągniętymi tapetami, dzwonkami, logosami...
mają blogaski, buszują w sieci często bez większego nadzoru, ciupią w Quake'a. a ja z wywieszonym językiem w ich wieku zgłębiałem tajniki pierwszego ZX'a. czasy się zmieniają i wszystko nabiera rozpędu, jak w prawie Moore'a... i nie tylko jeśli chodzi o technikę, ale też życie ludzi. pozdrawiam 2006/09/24 21:01:23
@Ijonus:
Nie znam sie w ogole na hokeju. Mississauga to po prostu miejsce gdzie swego czasu tamtejsza Polonia przeprowadzila frontalny atak na internet i wygladalo tak ze najwiecej Polakow jest w Chicago, NYC i.... Mississauga :) @Antonina: staram sie po prostu opowiadac o Polsce nie do konca wprost. Inaczej, nie prosciej wziac gazete? @mat.te ZX - pamietasz "Czolgi" albo (chyba) "Prince'a" ? Komputerek pierwotnie mial 64kb pamieci a ile cudnych chwil! Cos sie nawet uczylem programowac na ZX ale przyznam bez bicia ze nic nie pamietem :> @irini Moze czytaj troche uwazniej? ...Albo w ogole nie czytaj? :) 2006/09/24 21:11:42
pierwszy był ZX 81, jeszcze przed spectrumem ,najwięcej radości dała mi gra, coś na kształt arkanoid. jest kuleczka, odbija się ją od kreseczki i znikają prostokąciki. rewelacja. potem lektura bajtka i pierwszy wypasiony Amstrad CPC 464 i 20 kaset z grami, rewelacja. Aż się łezka w oku kręci.
a teraz to już kosmos :))) pozdrawiam 2006/09/25 01:53:11
Tak, ja też miło wspominam IRCa. Byłam od niego uzależniona, a teraz nie wchodzę już do CHAT roomów, bo mnie odrzuca :) Moje pierwsze doświadczenia z siecią to AOL jakieś 10 lat temu, z możliwością wysyłania zdjęć czy nagrania głosowego. Zaraz potem założylam sobie konto na hotmailu, którego używam do dziś, choć mam ich teraz parę :) Ale pamiętam, że jak korzystałam z CIUWu (Centrum Informatyczne Uniwersytetu Warszawskiego) to mogłam sobie drukować maile na takiej wielkiej starej drukarce, na wilekich kartkach z dziurkami po bokach :)))
2006/09/25 08:14:37
@mat.te
Tez wklepywales programy z Bajtka? Bo o kreceniu glowica od magnetofonu to juz nie wspomne. No i obowiazkowe: load "" ;-) @AnnaD9 O, to widze ze nalezysz do tzw zaawansowanej grupy weteranow :) AOL? Ale to chyba nie w Polsce. No chyba ze Ci (ze tak pozwole sobie na kolokwializm) odbilo jak mnie: Gdy nie bylo jeszcze jak sie laczyc w Polsce z internetem przez telefon, a kupilem sobie juz nieistenijacy brytyjski magazyn Windows User, znalazlem dolaczona dyskietke AOL. I co zrobilem? Zainstalowalem i zadzwonilem na numer dostepowy do ...UK. :> Tak, rachunek mnie dobil. Ale to byly czasy eksperymentow! To bylo dla dobra nauki! :) A drukarki iglowe nie byly takie zle... chociaz sam takowej nigdy nie posiadalem. 2006/09/25 17:00:47
Nie, AOL uzywalam w Stanach, ale tez na poczatku popelnilam blad i zamiast polaczyc sie przez numer lokalny, laczylam sie przez miedzymiastowa :) I jak przyszedl pierwszy rachunek, to moja reakcja byla podobna :)))
annad9.blox.pl |
![]() ![]()
![]()
![]() ![]() |